• Wpisów:18
  • Średnio co: 104 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 17:21
  • Licznik odwiedzin:7 372 / 1985 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
ROZDZIAŁ 17
Rano poszłam do sklepu , ale był jeszcze zamknięty więc poczekałam na ławce . Po chwili dosiadł się do mnie pijany mężczyzna i zaczął rozmowę .
-Witam panienko , masz może papierosy ?-zapytał.
-Nie mam .
-A to szkoda . Ja jestem fajny chłopak tylko pijany .
-No widzi pan bywa .
-Rozwiodłem się z żoną , życie mi nie miłe , spałem dziś nad rzeką i wracam do domu . Podoba mi się pewna kobieta , ale nie wiem jak do niej zagadać .Siedzę sobie często na traktorze i obserwuję jak się opala w ogrodzie .
-Co ja mam panu doradzić , ta weź ją pan do traktora i niech ją pan zaora . Idź pan działać , nie masz pan nic do stracenia.
-Idę już , nie przeszkadzam .
-Powodzenia .
-Dziękuję .
**wieczorem-zabawa urodzinowa Marysi**
Kiedy nadeszła godzina 18 przyszła Patrycja z Julką i przyniosły mi wspaniałe prezenty . Jak zjedliśmy tort to mój tata przyniósł tekturowe pudełko z żółtą wstążką . Rozpakowywałam ten prezent z wielką ciekawością , kiedy przez małą dziurkę włożyłam rękę coś ugryzło mnie w palec , zaczęłam się drzeć jakbym zobaczyła ducha . Otworzyłam pudełko a z niego wyskoczył mały szczeniak a ja krzyknęłam :
-Jaki dog ! Będziesz miał na imię Bandzior .Tato skąd wiedziałeś ,że marzyłam o piesku ?
-Bo zawsze kiedy przychodził ktoś z psem chciałaś go pogłaskać .
W ogrodzie bardzo nas gryzły komary więc poszliśmy do domu . Po godzinie ktoś zapukał do drzwi , otworzył mój tata.
-Dobry wieczór proszę pana myśmy przyszli do Marysi na urodziny .
-A kim panowie jesteście ?
-My tak staro wyglądamy ?! My 16 lat mamy , przecież byliśmy na kolonii i piliśmy w namiocie razem z pana córką .
-Cześć Kamil , cześć Radek wejdźcie .-powiedziałam.
-Nie , nie ja w tym domu rządzę . -powiedział tata i poszedł ukroić placka dał im i powiedział :
-Idźcie już .
-Gdzie mamy iść ?!-zapytał Radek
-Do dupy !
-Że co ?!Ale czego ?!
-Bo tylko tam się nadajecie !-krzykną tata i zamknę im drzwi przed nosem . Potem przyniosła Becia pizzę, ale nie najedliśmy się nią , ponieważ była spalona i raczej nikt nie miał na nią ochoty .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
ROZDZIAŁ 16
Na następny dzień były poprawiny . Becia kazała nam iść po wódkę do sklepu .My poszłyśmy, ale obawiałyśmy się ,że nam nie sprzedadzą i tak właśnie było .
-Dzień dobry , poproszę 30 butelek wódki .-powiedziałam .
-Dowodzik proszę , bo coś mi się zdaje , że nie pełnoletnie jesteście panienki .-powiedziała sklepowa .
-Czy my wyglądamy na takie , które by wypiły tyle wódki ?!
-To po co wam ta wódka ?
-Mój tata wziął wczoraj ślub a dzisiaj są poprawiny !
-Coś mi tu bajerujesz albo dowodzik albo proszę mi stąd wyjść!
-Ale proszę pani , tam niedaleko po drugiej stronie ulicy było wesele ! - powiedziałam ,machnęłam ręką i popchnęłam niechcący Julkę , która poleciała prosto na półkę z wódką i stłukła kilka butelek .
-No dobra panienki tego już za wiele albo mi zapłacicie za tą wódkę albo zadzwonię po policję !
-Ja za nic nie będę płacić !
-A kto zapłaci ?!
-Na koszt firmy !
-Dość tego dzwonię po policję !
I jednak mój tata z rodzicami Julki odebrali nas z komisariatu.
**następny dzień**
Obudził mnie głośny krzyk Beci , więc szybko zbiegłam na dół. Myślałam , że już rodzi a ona tylko stała przed lustrem i krzyczała:
-Jaka ja jestem gruba !
-Moja wina ,że się nudziłaś i teraz jesteś w ciąży i wszystkie ogórasy wyżarłaś z piwnicy ?!
-Ty mi tu nie pyskuj i idź zjedz rogaliki .
-Sorry , ale nie mam ochoty wolę zjeść jabłko .
-Dobrze , jak zjesz to idź do sklepu i kup produkty z tej listy co ci napisałam .
-Okej a nie wiesz czasem co tata planuje mi kupić jutro na urodziny ?
-Może wiem , może i nie . Idź już .
Poszłam do sklepu i resztę dnia spędziłam nudząc się .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
ROZDZIAŁ 15
Przez cały tydzień trwały przygotowania do ślubu i Becia w końcu znalazła odpowiednią sukienkę .
** dzień ślubu**
Becia była tak zestresowana ,że zjadła wszystkie ogórki z piwnicy .
-Nie żryj tyle !-powiedział tata.
-A co nie chcesz mieć grubej żony ?! Nie dość ,że nie mogę pić bo jestem w ciąży to jeszcze mi nie pozwalasz jeść !
-Dobra jedz ile chcesz , ale potem się na mnie nie wściekaj ,że w sukienkę nie wejdziesz !
Ceremonia w kościele zaczynała się o godzinie 140. W kościele było najśmieszniej , ponieważ Julka miała czkawkę.Mój tata zamiast tak, odpowiedział :
-Nie , nie wytrzymam już tego !
-Kochanie jak to ?! - zapytała przerażona Becia .
-No bo ja już tego nie zniosę , ktoś tam w tyle cały czas czka !
Nam chciało się tak śmiać ,że wybiegłyśmy z kościoła bo o mało co nie wybuchnęłyśmy śmiechem w kościele .Po ceremonii wszyscy udaliśmy się do lokalu . Było bardzo dużo gości . Około godziny 22 poszłyśmy z Julką do kibla napić się czegoś mocniejszego niż ta cola co nam przedtem dali .
-O Julka , słuchaj leci fajna piosenka .
-To może ściągniemy te niewygodne ciuszki i pokażemy tym człowiekom jak się się bawi szlachta !
Zrobiłyśmy tak jak powiedziałyśmy i poszłyśmy tańczyć na bar a goście nam śpiewali "Lubię gdy tańczysz na barze ..."
Później gdy tata zobaczył , że jesteśmy pijane zaczął się na nas wydzierać a my rzuciłyśmy w niego kawałkiem tortu .
Wtedy zaczęła się wojna i wszyscy w siebie rzucali . Kiedy przyszła Becia zrobiło się bardzo zabawnie . Chciałam rzucić w Becię butelką wódki , ale kiedy już tak leciała jakiś dziadek próbował ją złapać i poleciał prosto na Becię rozwalając przy tym stół .
  • awatar Gość: Wbijaj do mnie. Fajny blog!!
  • awatar abyss.: świetne ;33 zapraszam. (:
  • awatar Think pink Mika <3: super na prawde mnie to wciągneło .. ;D czekam na więcej .. ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
ROZDZIAŁ 14
Na następny dzień kiedy Julka poszła , tata chciał ze mną porozmawiać .
-Dziecko jaki miałaś w tym cel ?!-zapytał tata
-Nie jestem dzieckiem bo nosiłabym wtedy pieluchy a najwyraźniej ich nie mam !
-Ty mi tu nie pyskuj , tylko mów co to za kobiety wczoraj były !
-Tato to nie moja wina , że sprowadzasz do domu jakieś kobiety !
-Dość tego i tak wiem ,że to ty napisałaś to ogłoszenie ! Masz przeprosić Beatę !
Kiedy tata wyszedł z domu zastałam Beatę w pokoju zalaną łzami .
-Przepraszam to moja wina ! Nie powinnam tego robić , ale jakoś nie dociera do mnie ta cała sytuacja .-powiedziałam.
-Nie , to moja wina nie powinnam ci tego mówić bez wiedzy twojego ojca .
-Ale i tak nie powinnam tak zareagować . Wybaczysz mi ?
-Tak , ale pod jednym warunkiem ,że nigdy już takiego czegoś nie zrobisz .
-Obiecuję .
Po tej rozmowie poszłam do siebie i na gadu - gadu napisałam do Julki , po godzinie zawołała mnie Becia .
-Dzwoń po TAXI i jedziemy do lekarza bo mam dzisiaj umówioną wizytę .-powiedziała .
-I co ja mam z tobą jechać ? - zapytałam .
-No chyba jesteś ciekawa czy będziesz miała siostrzyczkę czy braciszka .
-Nie bardzo mnie jara ta cała sprawa bo taki to mój brat czy tam siostra , że aż wcale , ale pojadę .
Za 20 min byłyśmy już w szpitalu . Becia weszła do gabinetu a ja zostałam na nią czekać .Po paru minutach na korytarzu zobaczyłam kobietę podobną do mojej mamy , ale nie biegłam za nią bo nie byłam pewna czy to ona , ale usłyszałam jak pielęgniarka woła do niej :
-Pani Ewo , proszę wrócić do sali .
-Chciałam tylko wyjść ,zobaczyć czy pada .
-U lekarza wielkie jaja padać będzie aż do maja , a pani niech już wraca .-powiedziała pielęgniarka .
Po tym co usłyszałam byłam pewna ,że jest to moja mama , ale głupio mi było iść za nią do sali . Zastanawiała mnie tylko jedna rzecz , dlaczego mama jest w szpitalu, ale postanowiłam ,że nikomu nie powiem ,że ją tam widziałam .
Kiedy Becia wyszła powiadomiła mnie, że będę miała siostrę . Jak byłyśmy już w domu poszłam do swojego pokoju słuchać muzyki .
  • awatar Ciutoo: Genialny rozdział.. :P
  • awatar Pełen-chillout: ` czekam na dalsze rozdziały ^^ . Od początku wszystko przeczytałam xd . Macie niezłą wyobraźnię
  • awatar Paula:3: fajny blog superowy ksiazka dzieki za odwiedzenie mojego blogu :) thx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
ROZDZIAŁ 13
Kiedy przyszłyśmy do domu , oczywiście bez Beci . Opowiedziałyśmy wszystko mojemu tacie a on zaczął się śmiać razem z nami i pojechał po nią .
**wieczorem**
Julka miała u mnie nocować więc poszłyśmy , przebrać się w piżamy , tata już też chodził w szlafroku . Gdy ktoś zapukał do drzwi ja z Julką poszłyśmy na górę bo domyśliłyśmy się kto to może być . Otworzył mój tata , który właśnie jadł romantyczną kolację z Becią . Z góry podsłuchiwałyśmy rozmowę .
-Dobry wieczór . Czy zastałam pana Tomasza ?
-To ja a o co chodzi ?
-O ten tramwaj co nie chodzi ! Sam pan napisał ogłoszenie i , że przyjmuje pan kandydatki od 21 .
-Nie , nie to jakaś pomyłka . Chyba pani pomyliła ulice .
-Czy to ulica Słoneczna 118 ?
-Zgadza się , ale o jakim ogłoszeniu pani mówi ?
-Kochanie kto to? - zapytała Becia .
-To jakieś nieporozumienie , niech pani już stąd idzie !
-Przepraszam za kłopot , chyba jednak pomyliłam adres .
Za 15 minut znów ktoś zapukał do drzwi .
-Pójdę otworzyć , ty przygotuj kąpiel .
-Dobrze kochanie .-powiedziała Becia .
-Dobry wieczór . Mam na imię Żaneta Pieniążek , przyszłam z ogłoszenia .
-Może mi pani wytłumaczyć o co tu chodzi ?
-No jak to napisał pan ogłoszenie na portalu randkowym .
-A mogłaby mi pani pokazać to ogłoszenie ?
-Dobrze tylko niech mnie pan wpuści do domu .
Ja zamarłam ze strach bo wiedziałam ,że jak tata się dowie , że to ja to już po mnie .
-Proszę zobaczyć tutaj ma pan ogłoszenie .
-Wszystko się zgadza , ale ja tego nie pisałem .
-To może ja już pójdę . Przepraszam za całe zamieszanie . Dobranoc.
-Dobranoc .
Tata zamkną drzwi i poszedł do łazienki .Po paru minutach przyszła następna tym razem otworzyłam ja z Julką .
-Dobry wieczór . Czy zastałam pana Tomasza ?
-Tak , jest w łazience , zaprowadzę panią.
Zaprowadziłam tą kobietę.Ona po chwili bez pukania weszła do łazienki ...
  • awatar Ciuchy na sprzedaż: zapraszam!
  • awatar looovly: ciekawe ; )
  • awatar Gość: Boże! Ten blog jest zajebisty!!!!!!! Naprawdę nie dla tego , że ty dałaś mi koma tylko na serio!!! Siwietne tło i opowiadania!!!!!!!!!!!!!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
ROZDZIAŁ 12
Pobiegłam do Julki , opowiedziałam jej wszystko i postanowiłyśmy,że zemszczę się na ojcu i na Beci .Kiedy obmawiałyśmy nasz plan , usłyszałam głos Beci i taty pod domem Julki .Chciał mnie zabrać do domu ,ale w końcu zgodził się ,żebym została na noc u Julki .Kiedy wyszedł powiedziałam :
-No to co Julka , działamy ?
-No pewnie , to jak to zaczniemy ?
-Wbijaj na jakiś portal randkowy .
Wtedy weszła siostra Julki - Sylwia i zapytała :
-Hej dziewczyny , co robicie ?
-A nic , nic obmyślamy chytry plan . -powiedziała Julka.
-To ja wam nie przeszkadzam , idę do siebie .
Kiedy znalazłyśmy odpowiedni portal randkowy zaczęłyśmy pisać ogłoszenie .
Poznam panią , która spędzi ze mną resztę życia.
Mam 40 lat , rozszedłem się z żoną ,
ponieważ była alkoholiczką.Mam duży
dom w centrum Krakowa i dobrze płatną
pracę . Nie interesują mnie znajomości
internetowe. Kandydatkę chcę poznać
osobiście . Zapraszam kandydatki do
siebie , codziennie w godzinach między
21 a 22 .
Adres do kontaktu : ul. Słoneczna 118.

**Rano**
Kiedy nadeszła godzina 10 wróciłam do domu . Becia zaproponowała wyjście na zakupy . A mianowicie na kupno sukni ślubnej i przy okazji ja kupiłam sobie sukienkę , buty i torebkę. Po drodze do galerii wstąpiłyśmy po Julkę . Najpierw ja i Julka kupiłyśmy potrzebne nam rzeczy a następnie poszłyśmy pomóc wybrać suknię dla Beci , przy tym było najwięcej śmiechu. Beata weszła do przymierzalni a my czekałyśmy aż pokaże nam się w sukni .
-Dziewczyny , pomóżcie mi zasunąć zamek .
-Beata, przykro mi, ale się nie zmieścisz . - powiedziałam .
-Co się nie zmieszczę !-powiedziała Becia i zaczęła szarpać zamek aż się zaciął.
-I co teraz będzie !-krzyczała Julka .
-Będziesz musiała zapłacić za to . - dodałam .
A Becia ze strachu nasrała w majtki i przy tym pobrudziła sukienkę . Zaczęła z całej siły szarpać za zamek aż go wydarła. Ja z Julką ze wstydu uciekłyśmy ...
 

 
ROZDZIAŁ 11
Na następny dzień byłyśmy już spakowane , bo jutro po nas przyjadą rodzice po tym zajściu . Kiedy wstałyśmy Kaśka z Natalką jeszcze spały.Popatrzyłyśmy przez okno , strasznie lało więc domyśliłam się ,że dzisiaj nie będzie zwiedzania .Poszłyśmy wziąć prysznic i wróciłyśmy do pokoju . Kiedy weszłyśmy dziewczyny już nie spały .Kaśka miała tak rozczochrane włosy ,że nie mogła sobie poradzić z ich rozczesaniem .
-To może my ci pomożemy ? -zaproponowała Julka .
Kaśka z niechęcią się zgodziła .Julka szybko pobiegła po patyk i nożyczki , ponieważ grzebieniem nic się nie dało zrobić . Przyłożyłyśmy jej patyk do skołtunionych włosów (żeby było równo) i zaczęłyśmy ciąć . Kiedy skończyłyśmy ,Kaśka zobaczyła swoją fryzurę w lustrze jej mina była bezcenna .Wyglądała jeszcze gorzej niż przedtem .
-Co wyście mi zrobiły ?!
-Chciałyśmy tylko pomóc !-powiedziała Julka .
-Tak i wyszło jak zawsze !-powiedziała z płaczem
Kaśka.
Przez cały dzień nie wydarzyło się nic ciekawego .
**następny dzień**
Już o godzinie 9 przyjechali po nas rodzice.Sytuacja nie wyglądała dość ciekawie . Pani Monika opowiedziała wszystko co związane było z Kaśką i naszym pijaństwem .Przez całą drogę tata nic nie mówił. Gdy już dojechaliśmy nie było takiej wojny jaką sobie wyobrażałam .
**kolejny dzień**
Rano wstałam,wzięłam prysznic , założyłam swoją ulubioną sukienkę , zjadłam śniadanie i poszłam porozmawiać z Becią bo mi się strasznie nudziło.
A Julka nie mogła się ze mną spotkać bo i ona i ja miałyśmy szlaban.
-Hej,ty też jesteś na mnie zła ?zapytałam Becię .
-Nie dlaczego ?
-Bo coś się do mnie nie odzywasz .
-Usiądź , musimy porozmawiać , bo nie wiem kiedy twój ojciec ci to zamierza powiedzieć .
-A o co chodzi ? Możesz jaśniej ?
-Nie wiem jak ci to powiedzieć .
-Najlepiej od początku , chyba , że wolisz od końca .
-To nie jest czas na żarty .
-Okej,przeprasza .Więc co mi chciałaś powiedzieć ?
-Lubisz wesela ?
-No lubię.A do czego się zmierzasz ?
-A lubisz opiekować się dziećmi ?
-A co ma piernik do wiatraka ?
-Bo wiatrak może się rozpierniczyć .A ja z twoim ojcem biorę ślub i będziesz miała rodzeństwo .
-No nie ja tego nie wytrzymam ! Wasze małpy , wasz cyrk ! Chwileczkę jak możesz wyjść za mojego ojca jak on już ma żonę?!
-No widzisz jednak nie ma .Rozwód wzięli trzy dni temu.
Po tym co usłyszałam wybiegłam z domu pomimo szlabanu,bo myślałam ,że gorzej być nie może...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (23) ›
 

 
ROZDZIAŁ 10
W wesołym miasteczku , namówiłam Kaśkę na karuzelę.Oczywiście nie odbyło się bez przygód . Jak już karuzela ruszyła , znaleźliśmy się w powietrzu , Kaśka zemdlała . Kiedy już zatrzymaliśmy się trzeba było ją ściągać z karuzeli . Ale po chwili odzyskała przytomność . Po tej akcji poszliśmy zwiedzać miasto .
**wieczorem**
Wieczorem odbyła się dyskoteka .
-Julka , nudno tu !
-No racja .
-To może się gdzieś przejdziemy !-zaproponował Kamil.
-Poznacie naszych kolegów .-dodał Radek.
-A skąd wy tu macie kolegów ?-zapytała Julka.
-Poznaliśmy się w tamtym roku , na kolonii .-powiedział Kamil .
-Ale jak pójdziemy ?! Opiekunki nam nie pozwolą iść.-powiedziałam .
-Uciekniemy! -krzykną Radek.
Wbiegliśmy do lasu , gdzie znajdował się namiot trzech chłopaków , którzy byli w wieku Kamila i Radka , mieli około 15,16 lat.Weszliśmy do namiotu i poznałyśmy się z tymi chłopakami .Po chwili wyciągnęli z plecaka coś mocniejszego.
-To za zdrowie ślicznych panienek !
-No to zdrowie ! -odpowiedziałyśmy chyba nieświadome tego co robimy .
Piliśmy z nimi wprawie do 1 .Wracaliśmy przez las tak pijane ,że zapamiętałam tylko ,że zza krzaków wybiegł pies i mi podarł sukienkę a Julce bluzkę . Resztę drogi spędziliśmy śpiewając Jeszcze po kropelce....W domku drzwi były zamknięte więc wybiliśmy szybę kamieniem w łazience , która znajdowała się w wysokim podpiwniczeniu więc nikt nie słyszał .
**rano**
Obudziłam się razem z opitą ekipą na podłodze.Radek zaczął śpiewać.
-A teraz pójdziemy na jednego , a teraz pójdziemy wódkę pić ...
I tym hałasowaniem obudził Kaśkę .
-O Boże ! Nie drzyj ryja tak , tu ludzie śpią !
Po chwili doszedł do niej fakt ,że chłopaki nie powinny być w naszym pokoju i zaczęła wrzeszczeć .
Tym obudziła cały domek . Potem to już była MASAKRA. Przyszły opiekunki ...
**Parę godzin później**
Siedziałyśmy z Julką na ławce pod drzewami .
-No to teraz mamy przesrane !
-Wiem Julka .No i rodzice będą musieli odkupić szybę .
-Mogłyśmy nie pić ! Mówisz na swoją matkę a my co?! Nie lepsze !
-Co ja zrobię , że wdałam się w matkę.
-To ty w matkę a ja co ?!
-Trudno , było minęło .
-Racja , ale w domu to wojna będzie .
-No chyba tak . Też ci tak nie dobrze ?
-No! Musimy przepić .
-No ale nie piwem .
-Co ty ?! Wodą . O Kaśka idzie .- powiedziałam .
-No i co kto tu ma pecha ?! - zaśmiała się Kaśka .
- O Kaśka samolot !-krzyknęła Julka
I wtedy Kaśka popatrzyła się w górę i ptak jej narobił do oka ...
 

 
ROZDZIAŁ 9
Rano pogoda była słoneczna.Poszliśmy wszyscy po śniadaniu na plażę . Prawie wszystkie dziewczyny się opalały , ale my z Julką wolałyśmy pograć z chłopakami w siatkę .Radek za mocno odbił piłkę i trafił w głowę Kaśki , która leżała na ręczniku .
-Ałaaa!Co to było ?!
-Nic ci nie jest ? - zapytała Natalka , która leżała koło niej.
-Łep mnie boli jak nie wiem co !
Ale najwidoczniej szybko jej przeszło bo po paru minutach zasnęła . Nam już się znudziło grać , więc poszłyśmy się poopalać .
-Julka , trzeba by przykryć Kaśkę , bo jest cała czerwona .
-O wiem ! Masz tu ręcznik , przykryj jej brzuch .
Przykryłam jej brzuch , miała takie twarde spanie, że nawet nie poczuła .
-O i jeszcze założę jej okulary . -powiedziała Julka.
Kaśka nawet nie drgnęła spała dalej . Dwie godziny później pani Iwona zawiadomiła ,że za pół godziny przepłyniemy się statkiem .Obudziłyśmy Kasię i Natalkę i poszłyśmy się pakować.Nagle wszystkie dziewczyny zaczęły się śmiać .
-Kaśka co ci się stało ?! - zapytała jedna z nich.
-Kto ...kto to zrobił?!
-My !-powiedziałyśmy pękając ze śmiechu .
-Kaśka , nie obraź się , ale wyglądasz śmiesznie! -powiedziała Natalka.
Nasza pechowa Kasieńka miała opalone nogi i ręce a brzuch biały i do tego odbite okulary.Nawet opiekunki jak ją zobaczyły to się roześmiały.Podczas rejsu każdy dostał zestaw obiadowy .Czekałyśmy z jedzeniem na Kaśkę bo byłyśmy bardzo ciekawe co teraz się zdarzy .
-O Jezu ! Znów mi nie dobrze ! Nie wytrzymam !
-Julka , chodź szybko do ...-nie zdążyłam dokończyć bo Julka zwymiotowała .
-Pójdę po panią Iwonę , a ty tutaj czekaj na Kaśkę.-powiedziałam .
Poszłam po panią Iwonę , ale ona była zajęta rozdawaniem obiadów.I wtedy właśnie nadeszła Kaśka i chcąc nie chcąc poślizgnęła się na wymiocinach , a obiad ,który niosła wylądował na Natalce,ale opiekunki im pomogły .Przez następne kilka dni nie wydarzyło się nic ciekawego , aż do wyjścia do wesołego miasteczka .
 

 
ROZDZIAŁ 8
Za pół godziny byliśmy już na miejscu. Koło dworca PKP czekał autobus , który miał nas dowieść na miejsce. Jechało się 15 minut . Stały tam dwa domy, jeden dla dziewczyn , drugi dla chłopaków . Miałyśmy pokój na pietrze , czteroosobowy z Natalką i Kaśką.Kiedy rozpakowałyśmy nasze bagaże, poszliśmy pogadać z Radkiem i Kamilem , których poznaliśmy w pociągu .
-Cześć dziewczyny,dacie się zaprosić na krótki spacer ? -zaproponował Radek .
-Tak, tylko spytamy się pani Moniki czy możemy .-odpowiedziałam .
-Okej!To my tu poczekamy -powiedział Kamil.
Pani Monika oczywiście nam pozwoliła tylko nie kazała daleko odchodzić .Oni czekali na nas koło swojego domku . Spędziliśmy miło czas , śmiejąc się i dobrze bawiąc .
**następny dzień**
Po śniadaniu pani Iwona zaproponowała wszystkim wyjście na cały dzień na basen . Kiedy już doszliśmy na miejsce , rozłożyliśmy swoje koce , przebraliśmy się i jak stado dzików rzuciliśmy się
na zjeżdżalnię . Ja z Julką zjechałyśmy bez problemów , ale kiedy przyszła kolej na Kaśkę wszyscy zaczęliśmy się śmiać , bo ona od początku miała pecha . Niestety tym razem też .Zjeżdżała na brzuchu i zjechała prosto pod nogi jakiegoś starego gościa.Facet zaczął wydzierać mordę na cały basen.
-O Jezu ! Dlaczego akurat w to miejsce ! O mało co mi nie zrobiła jajecznicy z parówką !
-Przepraszam,ale ja...ale ...mógł pan tu nie stać!-krzyczała , płacząc Kaśka .
Wszyscy zaczęli się się śmiać, razem z opiekunkami, ale zaraz przyszła pani Monika i ją uspokoiła .Potem Kasia chciała skoczyć z trampoliny, ale opiekunki na to już nie pozwoliły.
Około godziny 18 poszliśmy na lody .Kaśka jak zwykle musiała coś narobić .
-Kaśka uważaj , osa ! -chciałam ją tylko nastraszyć .
-Co?! Gdzie ?! Jak ?!
Zaczęła się obracać dookoła i lód wpadł jej prosto za koszulkę. Po tym pechowym a zarazem śmiesznym dniu , długo nie mogłam zasnąć .
 

 
ROZDZIAŁ 7
...potem pójdziemy do niej kontynuować pakowanie .
**dzień wyjazdu**
Pociąg miałyśmy o 4 rano.Czyli ,że nie byłyśmy wyspane.Szybko zjadłam kanapkę i zaraz usłyszałam samochód podjeżdżający pod mój dom w którym czekała już Julka ze swoim ojcem. Pożegnałam się z Becią i tatem i szybko wybiegłam do auta .
-Cześć Julka , dzień dobry proszę pana.
-Cześć wsiadaj .-powiedział jej tata .
Przegadałyśmy całą drogę na dworzec PKP, później pożegnałyśmy się z tatem Julki , ponieważ spieszył się do pracy.Na peronie z którego odjeżdżał nasz pociąg,siedziała na ławce tylko jedna dziewczyna ze spuszczoną głową.
-Hej! Ty też jedziesz na kolonię do Sopotu ? -zapytała Julka .
-Tak .-odpowiedziała nieśmiało dziewczyna.
-Jak masz na imię ?-zapytałam.
-Kaśka.A wy ?
-Ja jestem Marysia a moja koleżanka to Julka .
-Daleko mieszkacie ?
-Nie, my jesteśmy z Krakowa .A ty ?-odpowiedziała Julka.
-Ja też .Chyba z Krakowa to tylko my jesteśmy .
-Najwidoczniej .-powiedziałam.
Tak przegadałyśmy 20 minut aż zajechał pociąg. Wsiadłyśmy do wagonu i zaczepiły nas dwie bardzo miłe panie.Przedstawiły się nam i wszystko opowiedziały.Były to nasze opiekunki pani Monika i Iwona.Zaprowadziły nas do przedziału w którym miałyśmy siedzieć . Było tam już 4 dziewczyny.
Naprzeciwko nas siedziała Kaśka.
-Julka!Chodź ze mną do baru (warsu) bo chce mi się pić.
-Dobra.
Wielkiego wyboru nie było , więc zamówiłam herbatę wiśniową.Po czym wróciłyśmy na miejsce.Kiedy piłam herbatę to Julka zaczęła mnie rozśmieszać i przez przypadek wylałam ją na Kasię .
-Ups! Przepraszam!
-Co ja zrobię !? Mam mokre spodnie i na dodatek mam oparzone nogi !
-Poczekaj!Zaraz zawołam panią Monikę .-powiedziała Julka.
Po paru minutach przyszła pani Monika.
-Boże! Dziecko co ci się stało ?!
-Przepraszam to moja wina piłam herbatę i ...
-Nie , to moja wina rozśmieszałam ją !-wtrąciła się Julka.
-Dziewczyny! Nie sprzeczajcie się ! Chodź Kasiu ze mną ,zmienisz spodnie .
My z Julką i z dziewczynami zaczęłyśmy się śmiać jak opętane . Kiedy Kaśka już wróciła poszłyśmy się przejść po wagonie i spotkałyśmy dwóch chłopaków stojących przy oknie .Poznałyśmy się z nimi i wróciłyśmy . Zobaczyłyśmy jak koło Kaśki głowy kręci się osa.
-Kaśka! Uważaj osa ! -krzyknęłam.
-Gdzie?!
-O tutaj! - wykrzyczałam i nie chcący walnęłam ją z całej siły w policzek w celu zabicia osy .
Kaśka wpadła na koleżankę która siedziała obok i jadła słonecznik (była to Natalka) i ze śmiechu wypluła go na Kaśki twarz .
-Nic ci nie jest ?!- zapytałam nie pewnie.
-Nie ..-odpowiedziała ze złością Kasia i zawołała panią Monikę .
-Co znowu Kasieńko ?
-Bo ta Natalka wypluła na mnie słonecznik i jestem cała brudna!
-Ale tak specjalnie? -Zapytała pani Monika.
Kasia wszystko opowiedziała. Jak dojeżdżaliśmy
Julce zrobiło się nie dobrze (ma chorobę lokomocyjną ) i prosto na naszą pechową Kasieńkę,zwymiotowała.
-Ojej! Przepraszam ! Ale chyba tabletka przestała działać !
-Nie no tego już za wiele . - wykrzyczała Kaśka i pobiegła z płaczem do pani Moniki ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
ROZDZIAŁ 6
Po tym co usłyszałam kiwnęłam głową i poszłam do siebie.Zadzwoniłam do Julki i powiadamiając ją o tym . (...)
**na następny dzień**
Zeszłam na dół (na śniadanie) i zobaczyłam Becię chodzącą w moim szlafroku.
-O widzę , że tak się zadomowiłaś , że używasz moich rzeczy .
-Ale o co ci chodzi .-odpowiedziała Beata.
-No przecież łazisz w moim szlafroku !
Beata popatrzyła na siebie i powiedziała.
-Oj,faktycznie przepraszam .
-No i jeszcze go poplamiłaś !
-Marysiu przestań ! Kupię ci nowy , a teraz siadaj do śniadania i nie marudź . -wtrącił się tata .
Po śniadaniu , kiedy już miałam wychodzić z domu odezwała się Beata .
-Maryśka , może byś mi tak pomogła posprzątać w kuchni!
-Mam swoje sprawy , poradzisz sobie sama !
-Jakie ty trzynastoletnia dziewczyna możesz mieć sprawy !
-A to już nie twoja sprawa , nie jesteś moją matką i nie masz prawa mi rozkazywać!
Po tych słowach wyszłam i pomyślałam jakie to szczęście ,że ojciec jest w pracy i tego nie słyszał.
**w szpitalu**
-Hej Julka, jak się czujesz ?
-Cześć , dobrze . Jutro już wychodzę .
-To super . Pytałaś się już rodziców czy możesz jechać ?
-Tak, oczywiście zgodzili się.
-Muszę ci coś opowiedzieć , pokłóciłam się z nią .
-Z Becią ?
-A z kim innym . Chciała ,żebym jej pomogła sprzątać i do tego nosiła mój szlafrok .
- O jak jędza .
-Ale nie przejmujmy się nią . Lepiej zaplanujmy co
spakować w podróż.
**po powrocie ze szpitala**

Wróciłam był już wieczór cały dzień spędziłam u Julki w szpitalu . Nawet na obiad nie przyszłam tylko zjadałam drożdżówkę , którą kupiłam w szpitalnym sklepiku . W domu już wszyscy spali więc ja też poszłam spać .
**następny dzień**
Wstałam i byłam szczęśliwa bo dzisiaj Julka wychodzi ze szpitala i ma do mnie wpaść i pomóc się pakować a potem ...
 

 
ROZDZIAŁ 5
-Tatoo! co to za baba w mojej łazience ?!
-Marysiu, nie wydzieraj się tak bo mi głowa pęknie.Po pierwsze ta łazienka nie jest twoja tylko nasza !
-Tato ! Wyrzuciłeś mamę z domu i sprowadzasz jakieś baby !
-Ta "baba" jak to powiedziałaś ma na imię Beata i jest moją ....
-Ale , ale tato tak się nie robi ! - przerwałam mu.
-Marysiu to nie tak jak myślisz!
- A skąd ty wiesz co ja myślę ?!
- Idź do swojego pokoju i nie pyskuj ! Zaraz ją poznasz.
Poszłam do pokoju i Beata zapukała do drzwi.
-Mogę wejść ?
Nie odpowiedziałam,ale weszła sama .
-Cześć jestem Beata, ale wszyscy mówią na mnie Becia.
-A co mnie to obchodzi ! - wykrzyczałam.
-Widzę , że się chyba nie dogadamy .
Kierowała się do wyjścia ,ale ją zatrzymałam.
- Niech pani poczeka.Przepraszam za moje zachowanie,ale ciężko jest mieć matkę alkoholiczkę i ojca który sprowadza do domu jakieś panienki.
-Rozumiem , że ta sytuacja nie jest łatwa . Jednak nie jestem taka jak mogło by się wydawać . Pewnie jesteś zmęczona , zejdę na dół .Porozmawiamy jutro. Spokojnej nocy .
-Dobranoc Beato.
Kiedy zeszła i zaczęła rozmawiać z tatem , otwarłam drzwi i podsłuchiwałam :
-Jak to zniosła ?- zapytał tata.
-Dobrze , dobrze . Jeszcze jutro z nią porozmawiam i załatwię jej wyjazd , żebyśmy mogli pobyć sami.
-Załatw dla dwóch osób , pojedzie z koleżanką .
-Nie ma sprawy .Chodźmy spać .
Po tej rozmowie zrobiło mi się tak jakoś dziwnie.
Położyłam się i próbowałam zadzwonić do mamy , oczywiście telefon miała wyłączony . Zasnęłam około 1 . Wstałam o 10 , nie wyspałam się wcale .
W domu była tylko Becia a tata pewnie w pracy .
Kiedy zeszłam na dół Beata wołała mnie do stołu .
-Chodź Marysiu , zrobiłam ci jajecznicę.
-Już idę.- wołałam . Tylko jeszcze pójdę do toalety.Kiedy wyszłam Beata nie miała już piżamy tylko bluzkę z dekoltem i spódniczkę mini . Jak zjadłam poszłam odwiedzić Julkę .
Kiedy weszłam do jej sali to nie zastałam nikogo,chwilę poczekałam na nią i po paru minutach przyszła .
-Hej , długo tu już czekasz ?
-Dopiero przyszłam .
-Czemu masz taką smutną minę ?
-Zamknij drzwi to ci opowiem .
Julka zamknęła a ja jej wszystko opowiedziałam.
-Ale to jest nie możliwe ?! Twój tata by tak zrobił.
- No widzisz a jednak. Nie ważne .Mamy wyjazd cieszmy się .
-A gdzie to i kiedy ?
-Tego jeszcze nie wiem , ale na pewno niedługo .
-Muszę się jeszcze spytać rodziców czy mi pozwolą.
-Dobrze . A lepiej powiedz jak się czujesz ?
-Już lepiej. Doktor powiedział ,że prawdopodobnie pojutrze wyjdę ze szpitala .
-To świetnie .Ja już pójdę , jutro też przyjdę i może ta Becia mi coś powie.
-Okej.Będę czekała. Pa.
-Pa.
Szłam przez całą drogę myśląc gdzie może być teraz
mama, ale co tu się zastanawiać pewnie dalej pije na ławce w parku albo pod sklepem . Weszłam do domu obiad był na stole , ale wcale mi się nie chciało jeść, ale jakoś zjadłam i poszłam do pokoju .Po pewnym czasie tata mnie zawołał.
-Córeczko zejdź proszę do nas .Becia i ja mamy dla ciebie niespodziankę.
-Naprawdę ?!Jaką?!
-Pojedziesz na dwa tygodnie na kolonię do Sopotu , razem ze swoją koleżanką .Wyjazd macie w piątek za tydzień . -powiedziała Beata
 

 
ROZDZIAŁ 4
Kiedy byłyśmy już w szpitalu, Julka musiała przejść operacje, lekarz kazał nam poczekać . Po chwili oczekiwań usiadła koło nas pielęgniarka .
-Na kogo dziewczynki czekacie ?
-Na naszą koleżankę, ma teraz operację .-odpowiedziałam.
-A ktoś z rodziców koleżanki jest powiadomiony ?
-Nie, jeszcze nie , nie mamy numeru .
-Ani telefonu. Ale Julka zawsze ma przy sobie telefon.-dodałam.
-Dobrze idę zobaczyć czy w jej rzeczach jest telefon.
Po chwili przyszła pielęgniarka.
-Dzwoniłam do jej rodziców zaraz przyjadą. A wy dziewczyny idźcie do domu jest już 20:15.
-Nie , my jeszcze chwile poczekamy.-odpowiedziała Patrycja.
Nastała cisza. Czekałyśmy z Pati na Julki rodziców, chociaż ja po tym wszystkim bałam się tego spotkania. Za pół godziny już przyjechali.
-Patrycjo, co się stało ?! Pielęgniarka nic nie chciała więcej mówić ! - krzyczała mam Julki.
-Julka spadał z huśtawki,tzn.taki chłopak ją pchną ,a potem Marysia zadzwoniła na pogotowie bo Julka miała rozbitą głowę i była nieprzytomna.Teraz ma operację bo miała złamaną rękę i trzeba było ją złożyć.Przepraszam muszę już iść bo rodzice się będą martwić. Dobranoc. Pa Marysiu.
-Dobranoc Patrycjo.- odpowiedzieli.
Nie wiedziałam co zrobić , było mi głupio siedzieć tam z jej rodzicami. Postanowiłam, że pójdę do domu.
-Ja już też muszę iść . Dobranoc.
-Nie!Marysiu poczekaj!-zawołał tata Julki.
-Ja cię odwiozę.
-Ale nie trzeba .
-Trzeba,trzeba jest 210 , nie będziesz sama wracała . - dodała mama Julki.
- No dobrze.
Do auta z ojcem Julki szłam nic nie mówiąc.W aucie on zaczął rozmowę .
-Marysiu ?
-Tak ?
-Jesteśmy ci bardzo wdzięczni ,że uratowałaś naszą córkę.
-Nie ma za co .-powiedziałam z lekkim uśmiechem.
-Przepraszam za siebie i za swoją żonę. To ,że twoja matka taka jest to nie znaczy ,że ty i jeśli będziesz chciała to dalej możesz się przyjaźnić z Julką.
-Ja bardzo chcę , tylko nie wiem czy Julka.
-Julka też chce.
-Dobranoc, bardzo dziękuje za podwiezienie.
-Dobranoc i nie ma za co .
Poszłam do domu ,zmęczona ledwo co szłam po schodach.Tata już spała bo w całym domu było ciemno.Weszłam na piętro gdzie znajdowała się łazienka. Słyszałam jak ktoś bierze prysznic, podeszłam do drzwi i je uchyliłam , myślałam , że to tata , ale się myliłam.Ze strachu zamarłam....
 

 
ROZDZIAŁ 3

Dostałam esemesa od Julki .
Julka
„Nie możemy już być dłużej przyjaciółkami , mama mi zabroniła bo tej całej sytuacji a zresztą moja mama wiele razy widziała twoją mamę pod sklepem jak piła .Ja też nie chcę się już z tobą przyjaźnić .”

Po tym esemesie byłam kompletnie załamana , chociaż i tak wiedziałam , że po tym wszystkim ona i tak nie będzie chciała być moją przyjaciółką . Położyłam się na łóżku i próbowałam zasnąć . Rano zapukał ktoś do mojego pokoju.
-Córeczko mogę wejść ?
- Oczywiście tato .
- Zrobiłem ci śniadanie , jest na stole .
-Dziękuje . Tato ?
-Tak ?
-O której wrócisz ?
-Wieczorem . Pa
-Pa.
Zjadłam śniadanie , potem poszłam na komputer sprawdzić czy na gadu – gadu nie ma Patrycji . Niestety nie było jej więc postanowiłam do niej zadzwonić .
Rozmowa telefoniczna
-Hej Pati . Nie obudziłam cię ?
-Cześć . Nie ja już dawno nie śpię .
- Możemy się dzisiaj spotkać ?
- Ok. . A może miała byś ochotę iść do galerii na zakupy ?
-Nie wiem czy mi ojciec da kasę .
-Ok., to ty się spytaj i napisz mi smsa .
-Dobra , zaraz zadzwonię. Pa
- Pa.
Próbowała się dodzwonić to taty ,ale nie odbierał . Więc postanowiłam sięgnąć po swoje oszczędność . Wzięłam kasę i napisałam do Patrycji .
ja
Mam kasę możemy iść.
Pati
Ok. za 15 min. pod twoim domem.
ja
Dobra to ja już czekam
Szybko się ubrałam , włosy związałam w koka i już czekałam pod domem na Pati.
-Hejka. Długo na mnie czekasz ?
-Nie też dopiero przed chwilą zeszłam.
-To co idziemy ?
-No.
Prawie przez całą drogę przegadałyśmy o Julce i o jej esemesie .Łaziłyśmy po sklepach 2 godziny . Szkoda mi trochę było wydać tyle kasy , ale za to kupiłam sobie sandały i bluzkę . Na koniec naszych zakupów poszłyśmy jeszcze na deser lodowy z bitą śmietaną . Wracałyśmy przez plac zabaw .
-Ej Pati , może pohuśtamy się chwile na huśtawkach ?
-No dobra .
-To nie jest czasem Julka ? – zapytała Patrycja .
-No to chyba ona , chodźmy już .
-Nie no co ty ?! Przecież ona jest z jakimś chłopakiem , na pewno do nas nie przyjdzie .

-Zresztą masz rację nie jesteśmy już przyjaciółkami .Znasz tego chłopaka ?
-Tylko tak z widzenia , to jest Przemek z 1a . Chodził ze mną do 4 klasy ale nie przeszedł .
- Ej zobacz szybko ! On ją pchnął z huśtawki i uciekł ! Chodź musimy jej pomóc !
Kiedy dobiegłyśmy do jej huśtawki była nie przytomna i miała rozbitą głowę . Zadzwoniłam na pogotowie . Za 10 min pogotowie już było zabrali ją do szpitala . Ja z Patrycją pojechałyśmy taksówką .
 

 
ROZDZIAŁ 2
Była godzina 20 niestety zasnęłam i nie doczekałam przyjścia taty . Kiedy się obudziłam i zeszłam do kuchni, taty nie było leżała tylko kartka od taty.
" Marysiu, przepraszam Cię, że mnie nie ma muszę jeszcze załatwić kilka spraw . W szufladzie od biurka zostawiłem ci 20 zł, kup sobie coś na śniadanie i niczym się nie martw wrócę wieczorem."
Ubrałam się i poszłam do sklepu , kiedy wróciłam i zjadłam płatki z mlekiem włączyłam komputer. Na gadu-gadu siedziała Julka , kiedy ja się pojawiłam zniknęła.Więc napisałam do Pati .
Rozmowa Marysi i Pati:
ja
HejMówiła ci już Julka ?
Pati
Nie a co się stało ?
ja
Nie, nic takiego. Możemy się spotkać ?
Pati
Ok.O której i gdzie ?
ja
Za 20 minut koło szkoły, może być ?
Pati
Dobra to do zobaczenia .
ja
To ja już idę się ubierać .
Ubrałam się w różową sukienkę i rozpuściłam włosy.
Za 10 min byłam na miejscu Patrycja już na mnie czekała.
- Hej Pati ! Muszę ci coś powiedzieć to jakiś koszmar!
-Dobrze opowiesz mi wszystko jak będziemy w pizzeri.
-Ale ja nie mam przy sobie kasy .
- Ja stawiam no chodź nie marudź .
Na miejscu wszystko jej opowiedziałam , później odprowadziła mnie do domu i poszła do siebie.Jak wróciłam tata siedział przed telewizorem i nic nie mówił.Ale minę miał nie ciekawą .Poszłam do rodziców sypialni , żeby zobaczyć czy jest mama .
Mamy nie było i jej rzeczy też .
- Tato !
-Marysiu zejdź do mnie .
-Gdzie jest mama ?!
-Marysiu muszę z tobą porozmawiać.
-Więc słucham ?
-Postanowiliśmy razem z mamą ,że lepiej będzie jak
odpoczniemy trochę od siebie , nie martw się nic jej nie będzie.
-A gdzie ona teraz jest ?! Nie pożegnała się ze mną!
-Na to pytanie nie mogę ci odpowiedzieć .
-Ale jak ?!
-To nie jest najlepszy czas na takie pytania.
Poszłam na górę i próbowałam opanować emocje . Po chwili dostałam esemesa od ....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
ROZDZIAŁ 1
Wracałyśmy z Julką z dyskoteki szkolnej przez park.Przestraszyłyśmy się bardzo , ponieważ z daleka było słychać jakieś odgłosy.
-Ej może pójdziemy inną drogą ? Boję się . - zaproponowała Julka.
-Daj spokój ! Chcesz iść godzinę dłużej ?!-odrzekłam.
-No dobra, niech ci będzie !
Dochodziłyśmy właśnie do ławki z której dochodziły krzyki i śmiechy.
-Maryśka zobacz !
-Co? Chodź już bo mój ojciec mnie zabije , miałam być godzinę temu !
-Ale,ale patrz ! To jest chyba twoja mama ! - wykrzyczała Julka .
Popatrzyłam w tamtym kierunku i zamarłam a Julka ze strachu uciekła krzycząc "Jaka patologia!". Wtedy zaczęłam za nią biec ale ona biega najlepiej z całej klasy więc jej nie dogoniłam.Kiedy wróciłam do domu z płaczem i położyłam się na łóżku i płakałam . Nagle ktoś zapukał do mojego pokoju i wszedł bez dłuższego namysłu .
-Marysiu ?! Co się stało ?! Dlaczego płaczesz ?!
-Tato, to jakiś koszmar ! Wracałam z Julką z dyskoteki i zobaczyłam mamę siedzącą na ławce z dwoma facetami, popijających piwo i wydzierających się na cały park . - wykrzyczałam płacząc
-Marysiu! Co ty za bzdury opowiadasz?! Już tam jadę! A ty tutaj zostań i już nie płacz, idź spać.
-Tato mogę jechać z tobą ?
-Lepiej będzie jak ja to załatwię. Tylko powiedz mi dokładniej gdzie to było ?
-Tam koło fontanny .
-Nie czekaj na mnie idź spać .Dobranoc .
Zamknął drzwi i wybiegł do auta .
I tak nie spałam i czekałam aż wróci.Siedziałam na łóżku i płakałam...
 

 
BOHATEROWIE
Marysia - 13 letnia dziewczyna(główna bohaterka)
Julka - koleżanka Marysi, jej rówieśniczka
Patrycja - 14 letnia dziewczyna,koleżanka z klasy
tata Marysi - Tomasz
mama Marysi - Ewa
 

GRY